…jest wiele do zrobienia. I wiele robiących. Tak wiele, jak moskitów w dżungli, wobec tego muszą nieustannie toczyć ze sobą bój o kroplę kropelkę krwi za uchem tygrysa. A tygrysów? Też jest wiele. I małp. Małp chyba najwięcej, zaraz po moskitach. W wielkim mieście aby dostać swoje nie można przyczaić się za wielkim fikusem, trzeba mieć oczy z tyułu głowy, żeby nas nic nie zeżarło. I oczy z przodu głowy, żeby znaleźć jedzenie i drogę – czy to w marszu po zdobycz, czy w panicznej ucieczce (zderzenie z pniem fikusa jest niekoniecznie pożądane, a narosło ich bardzo wiele…). Trzeba też pilnować porządku. Wiadomo – król dżungli ani jego przydupaski nie mogą być wszędzie. Każdy musi pilnować porządku. I siebie – i innych. Dżunglę odwiedzają także zwierzątka z pustyni, znad morza i z prerii… Ich też trzeba pilnować. Najlepiej agresywnie – żeby nie zjadły za dużo naszego jedzenia, żeby nie uciekały za bardzo naszymi drogami, żeby nie nasrały wreszcie nam na łebki. A najlepiej żeby się nie pojawiały. Póki nie okazuje się, że nowym odwiedzającym jest niespotykany dotąd w dżunglii słoń lub goryl. Z innej dżunglii. I co, będzie nam się panoszył i nie przestrzegał porządku?! Nie, oczywiście że nie – przynajmniej do momentu gdy strofując go akurat patrzymy oczami na plecach, a nie na wprost, tam gdzie stoi.

Perspektywa spojrzenia potrafi zmienić wszystko. Nawet poczucie porządku zwierzaków z wielkiego miasta…

by osłodzić sobie życie mały złodziej
tuż przed kasą kradnie
kokosowy baton
zanim zdążą go przyłapać zje go i
przestanie płakać bo już za plecami
to policjant jak sam anioł w samą
porę będzie mógł się teraz
wstawić za nim
i przebaczy to co może i zapomni
przecież inni robią jeszcze gorzej

Raz Dwa Trzy, tytuł znany :)

Jeden komentarz

  1. do tego gdyby jakiś zwierzak miał ochotę napić się gdzieś kawy, to niech mu się nie zdaje, że w wielkim mieście da się to zrobić poza samochodem… poruszającym się. Stojącym tylko na światłach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *