hahahahhahhaaha! Dawno się tak nie uśmiechałem! Rany boskie (sic!) veritas vanitatum et omnia veritas! Piękne! Zręczne! Celne! A nawet więcej powiem – trafne!!

Że banalne? Że proste? Że wiedziałem, tzn nie odkrywcze? Cóż z tego! Uśmiecha się siedzący w pierwszym rzędzie i winszuje wykładowczyni prosząc ciętym kwiatem i nadgryzionym bombonierkiem na kawę (z cukrem! a co!) z którą nawet zapłaci tym razem!

(a zdawałoby się że tamten nauczycielem, buźka taka młoda, a gada jak stulatek!…)

Nie no, aż tomik znajdę, aż wyszukam, chwilę poświęcę, okazja tego warta!

(szuka, półka, szafka, książki, szuka, szuka,

jest!

książka jest,

strona, która strona,

boże jak ja tego wierszoklety nie znoszę,

a

jest!…)

Uwaga! Czyta! POETA CZYTA!

Stoi na stacji lokomotywa,

Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:

(krwa mać, nie ten…!)

Uwaga! Czyta! POETA CZYTA!

Miauczy kotek: miau !

-cos ty kotku miał ?

-miałem ja miseczkę mleka,

teraz pusta jest miseczka,

A jeszcze bym chciał.

(no ja Cię… też nie ten, ale chociaż adekwatny…)

Uwaga! Czyta! POETA CZYTA!

Surgunt indocti et rapiunt coelum – et nos cum scientia nostra mergimur in infernum.*

Żekł Augustyn. Święty zresztą.

A potem było:

Znów to szuranie, bełkotu chór,
Znów na ulice wylazło z nór
Dwieście tysięcy, trzysta tysięcy
Poprzebieranych świątecznych zmór.

Zieje pustynią zeszklały wzrok,
W otchłań zapada każdy ich krok,
W ultra-kolorach, w meta ubiorach
Łażą rozwlekle przez cały rok.

To oni – sprawcy brzuchatych bab,
Sznycla, gazety, tryumfów, klap,
Skrótów, paszportów, forsy i sportów,
Słowa “gustowny” i słowa “schab”.

To oni – naród, społeczność, wiek,
Styl i epoka, i dziejów bieg,
Ten sam odwieczny wróg niebezpieczny,
Podsłuch powszechny, masowy szpieg.

Rozstąp się, bruku upiornych miast!
Rozstąp się, niebo, zbrojownio łask!
Biesa tępego, biesa głupiego
Oświeć i przeraź gradem swych gwiazd!

(to do tych “idiotów“)

Dziękujem raz jeszcze!

hehe…

* Dla nierozumnych w mowie i łacinie: Wznoszą się prostaczkowie i osiągają niebo – a my z wiedzą naszą pogrążamy się w piekle. Z “Wyznań”, VIII, 8.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *